Patagonia – odległa, surowa, wciśnięta między dwa oceany kraina na dalekim południu. To tu postrzępione skały Andów wdzierają się w bezkresną równinę południowoamerykańskiej pampy.
Przylatujemy do kulturowej stolicy Ameryki Łacińskiej – Buenos Aires, miasta Evity Perón, Julio Cortazara, Witolda Gombrowicza i Maradony. Doświadczenie stolicy Argentyny rozpoczniemy od pełnego architektury z epoki fin de siècle centrum.
Z Buenos Aires lecimy na Ziemię Ognistą. Jest to archipelag na samym południu Ameryki, oddzielony od reszty kontynentu słynną Cieśniną Magellana. Meldujemy się w miejscowości Ushuaia, najbardziej na południe wysuniętym ośrodku osadnictwa miejskiego na naszej planecie. Docieramy do miejsca, gdzie urywa się asfalt: tu kończy się słynna Autostrada Panamerykańska. Co rusz natykamy się na marynarzy, hazardzistów i obieżyświatów, którym na Ziemi Ognistej skończyła się marszruta. Niedaleko Ushuai znajduje się Park Narodowy Ziemi Ognistej oraz Isla Martillo z pingwinami magellańskimi.
Z Ziemi Ognistej udajemy się z powrotem na kontynent. Przekraczamy granicę, wjeżdżamy do Chile. Odwiedzamy wielokulturowe miasto Punta Arenas, skąd wyruszamy do sennego ale przepięknie położonego Puerto Natales. Tu robimy ostatnie zapasy na czekający nas trekking w Torres del Paine – najsłynniejszym parku narodowym Ameryki Południowej. Jego wizytówką są strzeliste, granitowe iglice górujące nad wodami lazurowych jezior. Czeka nas kilkudniowa wędrówka u podnóża masywu górskiego. Tutaj nocujemy w namiotach na kempingach na terenie parku narodowego. Widoki zapierają dech w piersiach. Obserwowani przez szybujące nad nami kondory wędrujemy przez patagońską pampę, karłowate lasy bukowe, mistyczne formacje skalne, brzegiem jezior i lodowców. W Torres del Paine jest wszystko czego nam trzeba: góry, turkusowa woda i wiatr smagający twarz, a czasem wręcz zwalający z nóg. Ale to nie tylko wiatr – same widoki powalają na kolana.
Wracamy do Argentyny i kierujemy się do miasta El Calafate, gdzie cieli się jeden z najpiękniejszych lodowców – Perito Moreno. Następnie jedziemy dalej na północ do górskiej osady El Chalten, skąd odbywamy wędrówki do Parku Narodowego Los Glacieres. To tutaj znajdują się legendarne, najtrudniejsze ściany wspinaczkowe świata i to tu Werner Herzog kręcił „Krzyk kamienia”.
Na ostatnie dwa dni wyprawy wracamy do Buenos Aires. Tu znowu porywa nas życie wielkiego miasta i zwiedzanie najciekawszych jego zakątków. Amerykę Łacińską żegnamy na ulicach dekadenckiej dzielnicy San Telmo, gdzie przy kieliszku fernetu dajemy się pochłonąć wieczorom z tango.
Torres del Paine, jedno z najbardziej ikonicznych miejsc na świecie, znajduje się w południowej części Chile. Bazą wypadową do parku narodowego jest niewielkie miasto Puerto Natales, w którym pełno jest uliczek ze sklepami turystycznymi, pamiątkami i przytulnymi kawiarniami. Stąd ruszają trekkerzy z całego świata, by zobaczyć słynne skaliste wieże i turkusowe laguny.
Centralnym punktem parku są trzy charakterystyczne szczyty, które nadają nazwę całemu masywowi — Torres del Paine. Są to potężne, strzeliste granitowe iglice, które wznoszą się na wysokość ponad 2800 metrów nad poziomem morza. O uroku miejsca stanowi jednak połączenie koloru gór (szare), zieleni roślin oraz turkusowej wody. Te same miejsca w pochmurne popołudnie wyglądają zupełnie inaczej niż w słoneczny dzień, kiedy to kolor wody wygląda jak z pocztówki. Szlaki w Torres del Paine bywają wymagające, ale nie ma tu ekspozycji ani bardzo trudnego terenu. Podczas naszych wędrówek zobaczymy lądolód – Lodowiec Grey’a oraz popłyniemy przez Jezioro Pehoé. Jego krystalicznie czysta woda jest jak lustrzane odbicie gór, a widok odbijających się w nim wierzchołków sprawia, że poczujemy się jak w innym, piękniejszym świecie. Matka natura spisała się na medal, Torres del Paine to jedno z najcudowniejszych miejsc na ziemi. Nocleg na kempingu pozwoli nam cieszyć się pięknymi widokami od świtu do zmierzchu, a wędrówka na punkt widokowy Los Condores o zachodzie słońca będzie idealnym zakończeniem pierwszego wieczoru w Torres del Paine.
Wyobraź sobie miasteczko, które wygląda jak zbudowane z kolorowych klocków, wciśniętych między majestatyczne góry i zakole rzeki. Miasteczko, w którym kończy się asfalt i zaczynają szlaki górskie. El Chalten, bo o nim mowa, jest najprzyjemniejszą miejscowością w całej Patagonii. Już na samym wjeździe do miasta wita nas panorama szczytu Fitz Roy robiąca piorunujące wrażenie. Po długiej trasie, na której widać głównie trawy i alpaki nagle wyłania się masyw znany z loga słynnej amerykańskiej firmy outdoorowej. Efekt ,,wow” jest tutaj gwarantowany. A to dopiero początek. Magia zaczyna się, gdy wychodzimy na wędrówkę w góry. W Los Glaciares odbędziemy trekking pod ścianę Fitz Roy oraz pod Cerro Torre – uznawaną za jedną z najtrudniejszych wspinaczkowo ścian świata. Dojdziemy do Laguny Torre, by cieszyć oczy widokiem na ogrom i potęgę góry. Obie wędrówki to jedne z najpiękniejszych w naszym życiu.
Ruta 40 to jedna z najbardziej ikonicznych dróg w Ameryce Południowej. Została wytyczona w latach 30-stych i ma długość około 5 194 km, co sprawia, że jest jedną z najdłuższych dróg w Ameryce Łacińskiej i na świecie. Jadąc nią ogląda się tylko pampę, alpaki, góry i doliny. Próżno tu szukać cywilizacji. Droga legenda, o czym świadczą gadżety z jej logo, które można kupić w sklepach z suwenirami.
Lodowiec Perito Moreno przytłacza swą wielkością i zachwyca błękitem. Położony w sercu Patagonii, w parku narodowym Los Glaciares w Argentynie, rozciąga się na powierzchni 250 km², tworząc majestatyczną taflę lodu, która przyciąga wzrok i wręcz hipnotyzuje. Perito Moreno jest jednym z niewielu lodowców na świecie, który się nie kurczy, a stale rozrasta. Ściany lodowe mogą sięgać nawet 60-70 metrów wysokości, jest on w ciągłym ruchu, dzięki czemu możemy zaobserwować jak wielkie bryły lodu odrywają się i z wielkim hukiem wpadają do znajdującego się poniżej jeziora Argentino. To moment, który wzbudza największą fascynację.
Wędrując po ścieżkach widokowych, ma się wrażenie, że Perito jest na wyciągnięcie ręki, a możliwość obejrzenia go z kilku perspektyw sprawia, że wiele razy przeżywamy zachwyt nad jego pięknem.
Tutaj zaczniemy swoją przygodę z Patagonią. Tierra del Fuego, czyli Ziemia Ognista, to jedno z najbardziej fascynujących i odległych miejsc na Ziemi, będące ziemią graniczną, gdzie kończy się kontynent i zaczyna morskie królestwo Antarktyki.
Położona na południowym krańcu Ameryki Południowej, Tierra del Fuego jest archipelagiem wysp, z których największa, Isla Grande de Tierra del Fuego, dzieli się pomiędzy Chile i Argentynę. Granica przebiega równo, zrobiona od linijki.
Nazwa ,,Ziemia Ognista” nawiązuje do pierwszych hiszpańskich odkrywców, którzy w XVI wieku dostrzegli na wybrzeżach wyspy liczne ogniska palone przez rdzennych mieszkańców, czyli Yamana i Selk’nam. Gdy patrzyli na płomienie w mroku, nazwa wydała im się odpowiednia, symbolizująca nie tylko ogień, ale i tajemniczość tego odległego regionu.
Tierra del Fuego to również wyjątkowe miejsce dla miłośników dzikiej przyrody. W regionie można spotkać rzadkie gatunki zwierząt, takie jak pumy, renifery, góral andyjski, kanadyjskie bobry, a także liczne gatunki ptaków, jak albatrosy i pingwiny. By podejrzeć życie tych ostatnich, udamy się na malutką okoliczną wyspę.
Naszą bazą wypadową będzie miasteczko Ushuaia.
Wycieczka łodzią na wyspę Martillo, gdzie zejdziemy na ląd, by móc podpatrzyć życie pingwinów Magellana. Wycieczka ta znacznie różni się od tych z Punta Arenas lub nawet niektórych ruszających z Ushuaia – nie płyniemy wielkim promem i nie oglądamy pingwinów tylko ze statku. Tutaj mamy okazję w małej grupie zejść na ląd, posłuchać opowieści lokalnego przewodnika i nacieszyć z bliska oczy widokiem tych przezabawnych ptaków.
Boskie Buenos? Zdecydowanie tak! To miasto ma niesamowitą energię. Podczas zwykłego spaceru możesz natknąć się na ludzi grających na bębnach w parku, tańczących tango na placu, tudzież jakąś manifestację. Buenos Aires to też dzielnice pełne kultury i pięknej architektury – Retiro, San Telmo, jak i kolorytu biedniejszych dzielnic – słynnej La Boca ze znaną uliczką Caminito. Nie można zapomnieć o Diego Maradonie i Lionelu Messim – widać, że są oni bohaterami narodowymi – przejdziemy też koło stadionu Boca Juniors.
Niezwykle ciekawym miejscem jest cmentarz Recoleta. To jeden z najbardziej prestiżowych cmentarzy w Argentynie, spoczywają tu m.in. znani politycy, kompozytorzy, pisarze i słynna Evita, czyli Eva Perón, choć losy pochówku tej ostatniej były bardzo burzliwe.
Podczas wyprawy nie zabraknie wizyty na Plaza de Mayo ze słynnym pałacem Casa Rosado czy też wizyty w jednej z najpiękniejszych księgarni świata – El Anteneo Grand Splendid. Mieści się ona w dawnym teatrze, zajmuje dwa poziomy, ma nawet kawiarnię. Aż żal, że nie ma tyle czasu, by usiąść w fotelu i przeglądać albumy ze zdjęciami patagońskich krajobrazów.
Dla chętnych będzie też czas, by wieczorem wybrać się na pokaz tanga. Taniec jest dramatyczny, widz patrzy w fascynacji, gdyż tango to taniec jednocześnie elegancki i bardzo, bardzo zmysłowy, wręcz elektryzujący – od początku do końca czuć pasję i namiętność tancerzy.
O argentyńskiej wołowinie każdy słyszał – mięso, które stąd pochodzi, znane jest z wyjątkowej jakości i smaku. Naturalne warunki hodowli bydła na rozległej pampie sprawiają, że wołowina jest soczysta i delikatna. Nie bez znaczenia jest też sposób przyrządzenia – Argentyńczycy znają się na stekach. Do tego chilijskie lub argentyńskie wino i po całym dniu wędrówek mamy wyśmienitą ucztę.
Nie tylko mięsem stoi Patagonia. Asado – czyli potrawy z grilla, oprócz wołowiny czy kiełbasek chorizo, mogą być w postaci warzyw. Pyszne są też papas a la provenzal – ziemniaki zapiekane z cebulką, serem i świeżymi przyprawami.
Dosłownie wszędzie kupimy też empanadas – pieczone kieszonki z mąki pszennej nadziewane serem, warzywami, ziemniakami czy różnymi rodzajami mięsa. Tanie, sycące, smaczne!!
A jeśli ktoś zatęskni za schabowym – jest milanesa czyli odpowiednik naszego swojskiego kotleta.
Deser? A jakże – najlepiej lody lub ciasteczka o smaku ,,dulce de leche” czyli mleczka skondensowanego. Przesłodkie i przepyszne!
Wszechobecna jest oczywiście yerba mate – to nie tylko napój, to kultura, styl bycia, życia i często…zabijania głodu. Na pewno stawia na nogi i to lepiej niż mała czarna.
Zbiórka na lotnisku w Warszawie. Wylot do Buenos Aires. Lot z jedną lub dwiema przesiadkami.
Przylatujemy do Buenos Aires. Po zakwaterowaniu w hotelu zwiedzamy obfitującą w niesamowitą architekturę i brukowane uliczki dzielnicę San Telmo. Przy Plaza Dorrego co niedzielę można zobaczyć tancerzy tango, a kilka ulic dalej figurę ulubionej postaci argentyńczyków – Mafaldę. Czas na pierwszy argentyński stek nieopodal rynku Mercado San Telmo lub pyszne empanady, które świetnie smakują też w wersji wege.
Lecimy do miasteczka Ushuaia na Ziemi Ognistej, najbardziej na południe wysuniętego miasta na naszej planecie. Meldujemy się w hotelu i wychodzimy na spacer. Wędrując bulwarem wzdłuż Kanału Beagle docieramy do portu, z którego odpływają statki na Antarktydę. Chłoniemy atmosferę miasteczka, zagubionego gdzieś na Końcu Świata.
Jesteśmy już na tyle spragnieni przygód, że z Ushuaia płyniemy jeszcze dalej (tak! da się!). Naszym celem jest wyspa, na której słychać tupot małych stóp. Udajemy się na Isla Martillo, by z bliska zobaczyć pingwiny mające tutaj swoje kolonie. Nie da się nie uśmiechnąć na widok tych uroczych zwierząt, które chodzą w garniturach nie tylko od święta. Nocleg w Ushuaia.
Ten dzień spędzimy obserwując krajobraz interioru Ziemi Ognistej z perspektywy autokaru. Wyjeżdżamy rankiem, przekraczając Andy, jadąc wśród równinnego krajobrazu pampy, docieramy do chilijskiej granicy. Opuszczamy zarówno Argentynę jak również i Ziemię Ognistą. Promem przeprawiamy się przez Cieśninę Magellana. Późnym popołudniem docieramy do Punta Arenas, najważniejszego ośrodka administracyjnego południa Chile. Spacer po mieście i kolacja przy chilijskim winie będzie dobrym zakończeniem dnia. Wieczorem spoglądamy w niebo i wśród gwiazd prawie w zenicie odnajdujemy Krzyż Południa.
Przed południem ruszamy do Puerto Natales, przytulonego do fjordu miasteczka rybackiego. Tutaj uzupełniamy zapasy, pakujemy ekwipunek na trekking, by następnego dnia, zaraz po śniadaniu ruszyć w stronę górskiego raju. Spędzamy ostatnią noc w objęciach cywilizacji.
Wynajętymi autami ruszamy znad fiordu i docieramy do bram jednego z najpiękniejszych parków narodowych Ameryki Południowej – Torres del Paine. Pierwszy dzień wędrówki zaczynamy nad jeziorem Pehoé. Czekają nas dwa niedługie, ale przepiękne trekkingi – do punktu widokowego Los Cuernos – słynnych ,,rogów” (100 m przewyższenia, 8 km) oraz Mirador Condor 250 m n.p.m.(230 m przewyższenia, 4 km). Krajobrazy obłędne, a to dopiero początek naszej trekkingowej przygody. Nocleg w namiotach na kempingu nad jeziorem Pehoé.
Tego dnia mamy do przejścia spory kawałek, ale ból w nogach wynagrodzą nam przepiękne widoki. Dzisiaj dotrzemy pod spektakularne Les Tres Torres 884 m n.p.m. (850 m przewyższenia, 20 km). Strzeliste iglice, a pod nimi turkusowe Lago Torres to panorama jak z pocztówki. Początkowy odcinek szlaku wiedzie po płaskim terenie, by po około 30 minutach zacząć piąć się ostro pod górę. Najtrudniejszy jest ostatni odcinek. Od schroniska Chileno szlak wiedzie lasem (przyjemnie), by na koniec wycisnąć z nas pot na stromym podejściu po skałach. Ale uwierzcie – cel wynagradza całe zmęczenie. Powrót do parkingu tym samym szlakiem. Do przewędrowania mamy ponad 20 km. Idziemy ,,na lekko”. Powrót do kempingu na nocleg.
Dzisiejszy dzień to dwie atrakcje – rejs przez jezioro Pehoé oraz trekking pod lodowiec Grey’a (370 m przewyższenia, 23 km). Widoki, które oszołomiły nas z lądu, oglądamy teraz płynąc katamaranem w stronę kempingu Paine Grande. Tam zostawiamy plecaki z namiotami i idziemy pod Lodowiec Grey’a. Po drodze mijamy kilka punktów widokowych, z których widać kry płynące po Lago Grey. Trasa to w sumie 23 km, przewyższenie niewielkie, idziemy na lekko. Nocleg na kempingu.
Wstajemy tuż przed wschodem słońca i ruszamy do Doliny Francuskiej. Tego dnia czeka nas solidne podejście. Szlak wiedzie spokojnie wzdłuż jeziora Skottsberg, by następnie od Obozu Włoskiego zacząć się piąć ostro pod górę. Po drodze postój na punkcie widokowym, gdzie z bliska obserwować możemy Lodowiec Francuzów, jednak prawdziwa gratka to widok z Mirador Británico 763 m n.p.m.. Krajobraz otaczających nas skalistych ścian, w tym Cerro Catedral, na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Całość trasy to 30 km, a suma przewyższeń około 1200 m. Jeśli jednak ktoś dojdzie do punktu widokowego na Lodowiec Francuzów to i tak widoki będą obłędne.
Z rana zwijamy obozowisko i promem płyniemy z powrotem do przystani, by następnie wrócić do Puerto Natales, zdać auta i lokalnym autobusem przejechać ponownie do Argentyny. Kierujemy się do miejscowości El Calafate. Czas przejazdu to około 5,5 h. To turystyczne i przyjemne miasteczko z mnóstwem knajpek, barów i doskonała baza wypadowa pod lodowiec Perito Moreno. Nocleg w El Calafate.
Perito Moreno to nie tylko lodowiec, to spektakl natury odgrywany na naszych oczach. Pojedziemy tam skoro świt, by uniknąć tłumów i móc do woli nacieszyć oczy niesamowitym zjawiskiem, jakim jest cielenie się lodowca. Spacer po kładkach widokowych pozwoli obejrzeć je z różnych perspektyw. Stamtąd ruszamy dalej słynną szosą Ruta 40 przez surowe i bezkresne terytorium patagońskiej pampy. Dojeżdżamy do miasteczka El Chalten, malowniczo położonego u wrót Parku Narodowego los Glacieres, gdzie odpoczywamy przed czekającym nas następnego dnia trekkingiem.
Dzisiaj mamy cały dzień na przepiękny trekking w lodowcowym krajobrazie południowych Andów. Naszym celem będzie punkt widokowy na Cerro Torre 740 m n.p.m.– spektakularną formację skalną, uznawaną za jedną z najtrudniejszych technicznie gór świata. Całość trasy to około 21 km, mamy więc czas, by nacieszyć się wędrówką i widokami. Nocleg w El Chalten. Trasa to 22 km, suma przewyższeń 460 m.
Wstajemy przed świtem by dotrzeć pod iglice Fitz Roy’a (na punkt widokowy na wysokości 1150 m n.p.m.) zanim zrobi się tłoczno. Przy dobrej pogodzie mamy szansę przez większość trekkingu obserwować jego oblicze. Najpiękniej jest na końcu trasy, gdzie skaliste ściany schodzą do turkusowej laguny. Całkowity dystans wędrówki – około 28 km, suma przewyższeń 950 m. Po zejściu, w zależności od godzin lotu następnego dnia, nocleg w El Chalten lub przejazd na nocleg do El Calafate.
Wylot do Buenos Aires. Po wielu dniach intensywnych trekkingów zanurzamy się w dżungli miejskiej i kontynuujemy zwiedzanie. Nocleg w Buenos Aires.
Zwiedzamy pełen majestatu, jeden z najbardziej znanych cmentarzy świata – Recoleta oraz znajdującą się w dawnym teatrze, przepiękną księgarnię – El Ateneo Grand Splendid. Przejdziemy się też po portowej dzielnicy La Boca, pełnej kolorowych domów, a chętni będą mogli udać się na pokaz tanga. Nocleg w Buenos Aires.
Buenos Aires – ostatni dzień na kontynencie południowoamerykańskim. Żegnamy Amerykę. Wylot do Polski, przylot do kraju nastąpi dnia 18.
Wyjazd wymagający dobrej kondycji, nastawiony w dużej mierze na trekkingi. Wędrujemy i zwiedzamy bez ciężkich plecaków. W Torres del Paine i El Chalten trasy będą miały długość między 20 a 30 km.
Lot z Warszawy do Buenos Aires. Zakup biletów po stronie Klubu (przeczytaj nasze zasady zakupu biletów lotniczych). Oczywiście jeśli ktoś chce może (po wcześniejszym uzgodnieniu z nami) kupić bilety we własnym zakresie (bo, np. ma kartę zniżkową lub chce dolecieć z innego miasta).
Wyprawa przecinająca diametralnie różne strefy klimatyczne: od podbiegunowego przez umiarkowany do podzwrotnikowego. W Patagonii pogoda bywa bardzo nieprzewidywalna i można łatwo doświadczyć czterech pór roku w trakcie jednego dnia. Jedyne pewne zjawisko to silne wiatry. Słońce bywa bardzo ostre – należy uważać na oparzenia. Trzeba być też przygotowanym na nagłe deszcze i spadki temperatury. W Parku Narodowym Torres del Paine średnia temperatura dzienna 13°C, nocna 5°C. Może się zdarzyć, że będziemy jednak chodzić w krótkich spodenkach.
Przewidujemy dwa loty wewnętrzne po Argentynie. Buenos Aires – Ushuaia oraz El Calafate – Buenos Aires. Na miejscu poruszamy się autobusami/busami oraz wynajętymi samochodami w Torres del Paine – daje nam to swobodę przemieszczania się po parku. W miastach jeździmy również miejskimi środkami transportu.
Hotele, pensjonaty – pokoje dwuosobowe ze śniadaniami z wyjątkiem 4 noclegów pod namiotem na polu namiotowym w Torres del Paine. Namioty, śpiwory, maty zapewnia organizator. Wybieramy miejsca czyste i dogodnie położone.
Śniadania w cenie (poza 4 noclegami w Torres del Paine). Pozostałe posiłki we własnym zakresie. Na pewno będzie gdzie smacznie zjeść, a na wszelki wypadek można zabrać kilka paczek żywności liofilizowanej lub zaopatrzyć się w nią na miejscu.
Wymagane / obowiązkowe: brak
Zalecane: WZW A, WZW B, błonica, tężec, nagminne zapalenie przyusznic, różyczka
Więcej informacji: Argentyna, Chile,
Minimalna liczba uczestników, by potwierdzić grupę i termin to 7 osób
Termin, do którego potwierdzimy wyprawę: 20 dni przed datą rozpoczęcia wyprawy
W cenę wyprawy wliczone jest ubezpieczenie podróżne TU Europa Travel World, wariant rozszerzony VIP. Obejmuje ono koszty leczenia (KL), NNW, OC i bagaż.
Więcej informacji o parametrach ubezpieczenia znaleźć można w Ogólnych warunkach ubezpieczenia TU EUROPA.
Gdyby ktoś chciał wykupić dodatkowe ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z wyjazdu to można to zrobić zaznaczając taką prośbę w formularzu podczas zapisu na wyjazd.
Przeczytaj dlaczego warto wykupić ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z wyjazdu.
lub
Masz grupę znajomych i chcecie jechać na wyprawę w innym terminie? Nie ma problemu – zorganizujemy ją dla Was!
Kliknij przycisk REZERWUJ!, aby sprawdzić dostępne terminy wypraw i dołączyć do grupy!


