Zapraszamy na niesamowitą wyprawę do krainy lodu i ognia – na Islandię. Jeżeli macie w sobie iskrę poszukiwacza przygód to ten wyjazd jest właśnie dla was! Lodowce i wulkany, wodospady i gejzery, wulkaniczne jaskinie i góry lodowe, foki i renifery, maskonury, gorące źródła… Mamy wymieniać dalej?
Ten niesamowity tydzień spędzimy pośród atrakcji półwyspów zachodniego wybrzeża – Reykjanes i Snæfellsnes, słynnego Złotego Kręgu, magicznego południowego wybrzeża oraz urokliwej stolicy – Reykjaviku.
Będziemy podziwiać cuda przyrodnicze – wodospady (Hraunfossar, Barnafoss, Kirkjufossar, Glymur, Gullfoss, Seljalandsfoss, Gljufrabui, Skógafoss), lodowce (Snaefellsjokull, Eyjafjallajökull, Sólheimajökull, Svínafellsjökull), kratery wulkaniczne (Saxhóll, Kerið), klify (Arnarstapi, Gerduberg), gejzery (Strokkur), malownicze pola lawowe porośnięte mchem, wulkaniczne pustynie, obszary geotermalne i inne zapierające dech w piersiach dziwa natury.

Będziemy tropić lokalne zwierzaki: foki, maskonury, renifery, konie, owce, a może nawet uda nam się wypatrzeć wieloryba!
A przede wszystkim będziemy się dobrze bawić!

Ukryty wodospad Gljúfrabúi
Seljalandsfoss jest jednym z najbardziej znanych wodospadów Islandii. Jego cechą charakterystyczną jest to, że można wejść za ścianę spadającej wody i schować się w małej grocie. Niestety zimą ta ścieżka jest całkowicie skuta lodem i zamknięta dla turystów. Nie przeszkodzi nam to jednak w podziwianiu piękna kaskad spadającej wody.
Spod Seljalandfoss przespacerujemy się do wodospadu Gljúfrabúi, który ukryty jest między skałami i dostać można się do niego tylko po kamieniach umieszczonych w wypływającym spod niego potoku. Śmiałkowie, którzy zdecydują się wejść pod wodospad wrócą całkowicie mokrzy, ale wrażenia są niezapomniane.
W Skógafoss z kolei woda spada z impetem z niemal 60 metrówej skarpy. Wodospad można fotografować z dołu i z góry, gdzie wchodzi się po schodkach.
Dyrhólaey to mały półwysep zlokalizowany na południowym wybrzeżu Islandii, niedaleko od wioski Vik. Rozciąga się stąd przepiękny widok: ku północy na olbrzymi lodowiec Mýrdalsjökull, na wschodzie widać czarne kolumny wulkanicznych ostańców wyrastających z morza (Reynisdrangar), a na zachodzie ukazuje się naszym oczom całe wybrzeże, aż po Selfoss. Gdy spojrzymy na południe – dokładnie w kierunku morza – ujrzymy gigantyczny łuk w skałach wulkanicznych wynurzających się z wody.
Na półwyspie znajdziemy też piękną czarną plażę i bardzo fotogeniczną latarnię morską.
Vik i Myrdal to niewielkie miasteczko, jedyne na południowym wybrzeżu, które nie ma portu. Zlokalizowana tu czarna plaża uznawana jest za jedną z 10 najładniejszych plaż świata (wg magazynu “Islands Magazine”). W bezpośredniej okolicy znajdują się wspomniane już skalne słupy Reynisdrangar (najwyższy ma 60 metrów). Na skraju plaży znajdziemy też piękne bazaltowe skały, które układają się jak stopnie.
Część Parku Narodowego Skaftafell – czoło jęzora lodowca, które malowniczo wcina się w brudnobrązowe skały. Okolica pełna jest kontrastów.
Jedna z pereł Islandii – przepiękna laguna, w wodach której pływają bryły lodowca, a pomiędzy nimi foki.Kręcono tu sceny do filmu z serii James Bond – Śmierć nadejdzie jutro. Lagunę tworzą wody topniejącego lodowca Breiðamerkurjökull, z którego wypływa najkrótsza rzeka na wyspie (jedynie 1500 metrów długości).
Powszechnym widokiem na wyspie (i bardzo wdzięcznym tematem fotograficznym) są konie islandzkie (kuc islandzki). Jest to rasa wyhodowana na Islandii i przystosowana do warunków życia panujących na północy.
Na tzw. Złoty Krąg składa się kilka lokalizacji, niezwykle ważnych turystycznie. Jest to m. in. Þingvellir (miejsce zgromadzeń średniowiecznego parlamentu), gdzie jak na dłoni widać granicę pomiędzy płytami kontynentalnymi północnoamerykańską i euroazjatycką. Stając na znajdującym się tu moście jedną nogą jest się w Europie, a drugą w Ameryce. Jest też pole geotermalne z najsłynniejszymi gejzerami – Geysir (aktywny tylko, gdy stymulowany jest przez trzęsienie ziemi) i Strokkurem (wyrzuca strumień wody na ponad 30 metrów w regularnych odstępach czasu). Ostatnim miejscem wartym odwiedzenia na szlaku Złotego Kręgu jest wodospad Gullfoss – najsłynniejszy wodopsad Islandii.
Krajobrazy na Islandii zmieniają się jak w kalejdoskopie – jadąc wzdłuż drogi nr 1 widzimy soczystą zieleń łąk, by już po chwili wjechać w wulkaniczną pustynię, gdzie jak okiem sięgnąć widać tylko żwir i czarny piasek.
Secret Lagoon to najstarszy basen geotermalny na Islandii. Woda w nim ma temperaturę około 40 stopni, co sprawia że szczególnie miło jest się w niej zanużyć gdy na zewnątrz zimno. Dookoła zbiornika prowadzi kamienna ścieżka, którą można się przespacerować, gdy zrobi nam się już zbyt ciepło. Dodatkową atrakcją są źródła geotermalne zlokalizowane tuż przy basenie, w tym mały gejzer strzelający co około 5 minut.
Wizyta w Secret Lagoon jest atrakcją dodatkową (koszt około 120 zł, w tym wypożyczenie ręcznika) i w programie możemy ją uwzględnić tylko jeśli wylot z Islandii mamy w godzinach popołudniowych lub wieczornych.

Secret Lagoon
Wylot z Polski do Keflaviku na Islandii. Wypożyczenie aut, przejazd na pierwszy nocleg.
Po śniadaniu ruszamy w trasę, po drodze podziwiając „perełki” zachodniego wybrzeża – największe źródło geotermalne Islandii – Deildartunguhver, przepiękne lawowe wodospady Hraunfossar, kaskadę Barnafoss czy bazaltowe kolumny Gerðuberg.
Nocleg na półwyspie Snæfellsnes.
Półwysep Snæfellsnes zwany jest „Islandią w pigułce” i cały kolejny dzień poświęcimy na zwiedzanie tej części wyspy – wulkan i lodowiec Snaefellsjokull, góra Kirkjufell i wodospad Kirkjufossar, krater wulkaniczny Saxhóll.
A jakby tego było mało to zejdziemy pod ziemię (!) do jaskini lawowej Vatnshellir.
Nocleg na półwyspie Snæfellsnes.
W kolejnym dniu czeka nas wędrówka pod jeden z największych wodospadów na wyspie – Glymur (prawie 200 metrów wysokości!), aby do niego dotrzeć będziemy musieli przeprawić się przez rzekę. Widok z samego szczytu na cały kanion i wodospad jest wart każdego wysiłku.
Nocleg w okolicach Selfoss.
Dzień pod znakiem atrakcji „Złotego Kręgu” – rozpoczniemy od Złotego Wodospadu – Gullfoss, będziemy podziwiać jedną z największych atrakcji wyspy jaką są gejzery oraz niezwykle ważne dla Islandczyków miejsce – Równinę Zgromadzeń (Þingvellir), a także zajrzymy do kanionu Silfra, w którym przebiega granica między płytami kontynentalnymi północnoamerykańską i euroazjatycką.
Nocleg w okolicach Selfoss.
Dziś ruszamy na południowe wybrzeże. Zobaczymy z bliska (naprawdę z bliska) wodospad Seljalandsfoss oraz Skógafoss.
Następnie czeka nas niesamowite przeżycie – wędrówka po lodowcu Sólheimajökull z certyfikowanym przewodnikiem.
Sprawdzimy, czy czarna plaża Reynisfjara jest rzeczywiście tak piękna, jak o niej mówią. Na półwyspie Dyrhólaey zobaczymy zabytkową latarnię i z wysokiego klifu spojrzymy na wzburzony ocean. Jak będziemy mieli szczęście, zaobserwujemy wyjątkowe ptaki – maskonury.
Nocleg w okolicach Vik.
Dotrzemy na wschód wyspy, do słynnej laguny lodowcowej Jokulsarlon. Tworzą ją bryły lodu, które odrywają się od lodowca, by następnie wypłynąć w morze. Ciekawe, jakie kryształy znajdziemy na diamentowej plaży?
Tego dnia czeka nas jeszcze wędrówka bajkowym kanionem Fjaðrárgljúfur.
Nocleg w okolicach Vik.
Z samego rana zajrzymy do jaskini Yody, a potem ruszymy na podbój i zwiedzanie stolicy – ulicę Laugavegur, zobaczymy budynek opery Harpa, rzeźbę Sun Voyager, oraz kościół Hallgrimskirkja.
Wyprawę kończymy świeżutką rybą z frytkami – prosto od lokalnych rybaków.
Wylot do Polski.
Połączenie lotnicze na trasie Warszawa – Keflavik (Reykjavik) – linie lotnicze Wizzair. Bilety kupujemy w momencie potwierdzenia wyjazdu. Bilety lotnicze uczestnik może kupić samodzielnie (ważne! poczekaj na potwierdzenie grupy!) albo my możemy w tym pośredniczyć. Odpowiedniego wyboru można dokonać na etapie rezerwacji.
Temperatury latem wahają się od 5°C do około 20°C w dzień. Pogoda na dalekiej północy lubi się bardzo często zmieniać – czyli raz jest ciepło i słonecznie, a pięć minut później wieje arktyczny wiatr i deszcz pada w poziomie. Wiosną i jesienią temperatury powietrza oscylują w przedziale od -10°C do +10°C. Krótko mówiąc kurtka puchowa, czapka i rękawiczki są najlepszym przyjacielem arktycznego podróżnika przez cały rok.
Wyżywienie nie jest wliczone w cenę wyprawy. Na miejscu będziemy się zatrzymywać w sklepach i robić zakupy spożywcze. Posiłki – śniadania, obiadokolacje i prowiant na drogę – będziemy przygotowywać we wspólnej kuchni na noclegach.
Nocujemy w domkach, apartamentach, hostelach lub guesthousach (możliwe pokoje wieloosobowe/koedukacyjne i wspólne łazienki), w czterech różnych lokalizacjach. Miejsca, w których zatrzymujemy się na noclegi posiadają w pełni wyposażone kuchnie i jadalnie oraz zapewniają pościel.
Na miejscu poruszać będziemy się wypożyczonymi samochodami osobowymi. Jeden prowadzi lider wyprawy, pozostałe uczestnicy.
Aby potwierdzić wyjazd musi uzbierać się minimum 10 osób.
Termin, do którego potwierdzimy wyprawę w wybranym terminie: 20 dni przed datą rozpoczęcia wyprawy
W cenę wyprawy wliczone jest ubezpieczenie podróżne TU Europa Travel World, wariant Standard Plus. Obejmuje ono koszty leczenia (KL), NNW, OC i bagaż.
W procesie dokonywania rezerwacji można rozszerzyć polisę do wariantu VIP (za dopłatą).
Więcej informacji o parametrach ubezpieczenia znaleźć można w Ogólnych warunkach ubezpieczenia TU EUROPA.
Gdyby ktoś chciał wykupić dodatkowe ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z wyjazdu to można to zrobić zaznaczając taką prośbę w formularzu podczas zapisu na wyjazd.
Przeczytaj dlaczego warto wykupić ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z wyjazdu.
lub
Masz grupę znajomych i chcecie jechać na wyprawę w innym terminie? Nie ma problemu – zorganizujemy ją dla Was!
Zarówno Kamil jak i Islandia 10/10. Organizacja wyjazdu na najwyższym poziomie, każdy dzień był dokładnie zaplanowany, a Kamil reagował na ewentualne problemy i niedogodności wzorcowo. Każdego dnia dostawaliśmy masę ciekawostek o lokalnej kulturze i krajobrazie, który widzimy za oknem podczas wspaniałych wyjazdów. Spróbowałem nie tylko rekina, ale i owcy we wszystkich możliwych wariantach (noga slow cooked top). Mam nadzieje że uda mi się wybrać jeszcze na co najmniej jedną wyprawę z Kamilem i Apetytem.
Świetna organizacja i wielkie brawa dla Kamila – lidera wyjazdu.
Nie dało się tam nudzić, program dopasowany do pogody w razie pogorszenia Kamil od razu ratował sytuację innymi atrakcjami, widać że lubi to co robi:) totalna profeska!
Polecam każdemu wyprawę, Islandia jest piękna, nigdy nie zapomnę tego wyjazdu.
Jeśli chodzi o biuro Apetytu – świetna obsługa, organizacja i pomoc.
To był mój pierwszy wyjazd z Apetytem i na pewno nie ostatni. Dzięki!
Kliknij przycisk REZERWUJ!, aby sprawdzić dostępne terminy wypraw i dołączyć do grupy!
Góry, Objazdówka, Wędrówki, Z plecakiem, Natura



4 komentarze
Przepiękny wyjazd! Ogranizacja + zaangażowanie, reagowanie i dostosowanie do potrzeb uczestników / sytuacji na miejscu zarówno od strony lidera, jak i biura, na wysokim poziomie! Świetna atmosfera, mnóstwo pozaprogramowych atrakcji, no i jestem przekonana, że udało nam się poznać Islandię z takich stron, jakich sami nie doszukalibyśmy się w przewodnikach 🙂
Ociągałam się z wystawieniem opinii, bo nie chciałam skrzywdzić naszego przewodnika zbyt okrojoną relacją. Niech Was nie przerazi kwiecistość języka, bo to wszystko prawda – nie ściemniam!
Pierwszy tydzień września spędziłam na Islandii, krainie ognia i lodu, w wyprawie organizowanej przez biuro APETYT NA ŚWIAT. Z Gdańska wyruszyliśmy w przestworza z naszym przewodnikiem Kamilem, którego imię zapamiętam niczym bohatera sagi. Serce w nim gościnne, uśmiech zawsze szczery, a oczy pełne opowieści. Przez lata mieszkał na tej wyspie, znał jej sekrety, jakby sam wyrósł z lawy i mgieł. Pokazał nam miejsca, których nie znajdziesz w księgach, i szeptał legendy starsze niż kamienie. Zaraz po lądowaniu chwyciliśmy klucze do trzech żelaznych rumaków – samochodów, które poniosły nas przez dzikie pustkowia. Pierwszą noc spędziliśmy blisko lotniska, a nawet tam Kamil odkrył cuda: dom trolla, gdzie cień dawnych opowieści igrał z naszymi myślami. Potem ruszyliśmy w drogę, a co dwie doby zmienialiśmy noclegi, jak wędrowcy z dawnych sag. Komnaty czekały wygodne, z pralkami, suszarkami i zmywarkami – luksus w krainie, gdzie wiatr śpiewa jak pradawne duchy. W drugim miejscu czekała na nas sauna i gorące źródełko, z którego para wznosiła się niczym oddech ziemi. W trzeciej przystani spotkała nas uczta godna wikingów: gospodyni upiekła barani udziec, a potem, głosem niosącym się jak echo fiordów, zaśpiewała pieśń, którą Islandczycy śpiewają wyruszając, by zgonić owce na zimowe miesiące. Słowa te brzmiały jak zaklęcie, a ogień w sercach rozbłysnął. Nie mogło zabraknąć koni islandzkich – niskich, lecz dzielnych. Dwie minuty nauki i już galopowaliśmy przez przestrzeń, gdzie niebo spotyka się z ziemią. To przeżycie, którego nie zmaże czas. Kamil, niczym skald dawnych wieków, przy każdej atrakcji snuł opowieści – sagi o bohaterach i bogach, o wulkanach i lodowcach. Z jego słów rodziły się światy: gejzery wybuchały, wulkany drżały, a lodowiec czekał, byśmy weszli na jego grzbiet. Widzieliśmy z bliska foki, szukaliśmy maskonurów, zanurzyliśmy się w gorących źródłach, lecz największa próba przyszła nad rzeką. Kamil okazał się być siłaczem jak bohater sagi. Aby wracać inną trasą zaproponował przejście przez wodę, która nie sięgała nawet kolan, lecz na dnie czaiły się ostre jak miecze kamienie. Jako podolog miałam stopy gładkie i miękkie – zbyt miękkie na taką drogę. Ledwie weszłam, a ból przeszył mnie niczym lodowy wiatr. Na zdjęciach widać, że pokonałam może ćwierć drogi, gdy nagle Kamil, niczym nieustraszony wiking wskoczył do wody na bosaka. Wziął mnie na plecy i niósł przez nurt, a ja, z sercem bijącym z wdzięczności, prosiłam, by zostawił mnie na wielkim kamieniu po środku, abym nie była ciężarem. On jednak bez wahania mógłby nieść mnie dalej – siła w nim była większa, niż zdradzała postać. Tyle cudów zgotował nam Kamil, że nie zliczę ich nawet w najdłuższej sadze. A na koniec, jakby chciał przypieczętować naszą wyprawę, zabrał nas na spotkanie z wielorybami. I oto morze odpowiedziało: wyłoniły asię z fal różne gatunki, a ostatni, tuż przed naszym odejściem, wyczarował nad wodą tęczę, jak gdyby sam Odyn mu rozkazał. Kapitan łodzi, z głosem radosnym jak śmiech fiordów, opowiadał, a my wiedzieliśmy, że to chwila, która zostanie w sercach na zawsze. Jeśli Islandia – to tylko z Kamilem. Jak w dawnej pieśni: niech imię jego niesie się daleko, bo jest przewodnikiem, którego pamięć trwa jak lawa, która nigdy nie stygnie.