Kungsleden to szlak-legenda. Ponad 400 kilometrów surowej, arktycznej przyrody, która od dekad przyciąga tych, którzy szukają ciszy i przestrzeni. Ta wyprawa to esencja jego północnego odcinka – najbardziej spektakularnego fragmentu trasy, prowadzącego przez serce szwedzkiej Laponii.
Zamiast dźwigania ciężkiego namiotu, zapasów jedzenia na tydzień i walki z wilgocią o poranku, stawiamy na system „od schroniska do schroniska” (hut-to-hut). Śpimy w legendarnych schroniskach STF (Svenska Turistföreningen), co pozwala nam zredukować wagę plecaka do niezbędnego minimum. To oferta dla tych, którzy chcą poczuć arktyczną surowość, przejść kultową trasę i zdobyć najwyższy szczyt Szwecji – Kebnekaise – bez konieczności dźwigania na plecach ciężkiego ekwipunku.
To nie jest spacer po parku, to wciąż 100 km w nogach za Kołem Podbiegunowym. Ale wieczorem, zamiast rozbijania namiotów, czeka na Ciebie trzaskający ogień w piecu i sauna z widokiem na tundrę.
Startujemy w miejscu, które jest klimatycznym ewenementem. Dzięki specyficznemu położeniu, Abisko jest jednym z najsuchszych miejsc w Szwecji. To tu oficjalnie zaczyna się Kungsleden.
Kanion o pionowych ścianach, wyżłobiony w łupkach i marmurach, to jeden z najbardziej fotogenicznych punktów Szwecji. To nasze ostatnie spotkanie z cywilizacją przed wejściem w głąb tundry.
Najwyższy punkt na trasie (1150 m n.p.m.). To tutaj krajobraz zmienia się drastycznie. Zostawiamy w tyle zielone doliny i wchodzimy w surowe, kamieniste rumowisko. Na przełęczy często nawet w sierpniu zalega śnieg, a wiatr przypomina, że jesteśmy 200 kilometrów za Kołem Podbiegunowym. To tutaj najwyraźniej czuć potęgę Arktyki i totalną izolację od cywilizacji.
Schroniska w Szwecji to fenomen. Nie ma tu kelnerów – jest wspólnota. Razem rąbiemy drewno, razem nosimy wodę z potoku i razem gotujemy w kuchniach opalanych gazem. Wisienką na torcie są sauny w Alesjaure i Sälka. Drewniane domki nad brzegiem lodowatej rzeki, zapach dymu i skok do wody po 20 kilometrach marszu to doświadczenie, którego nie zastąpi żaden hotelowy wellness.
Naszym celem jest południowy wierzchołek (Sydtoppen). Wchodzimy na niego Drogą Zachodnią (Västra Leden). To ambitna tura, która omija lodowce, więc nie potrzebujemy uprzęży ani lin. Czeka nas jednak 1800 metrów przewyższenia i przejście przez dolinę Kaffedalen. Widok z góry to ocean granitowych szczytów i lodowców, który ciągnie się aż po horyzont w stronę Norwegii.
Teren między Singi a Nikkaluokta to królestwo reniferów i łosi. Szlak wije się dnem potężnej doliny, której ściany wyrastają niemal pionowo na kilometr w górę. To tutaj najlepiej widać działalność lądolodu, który tysiące lat temu rzeźbił te tereny, tworząc krajobraz przypominający nieco Tatry, ale w skali makro.
Wyprawa z nami to coś więcej niż przejście szlaku – to wejście do elitarnego grona STF (Svenska Turistföreningen). Ta legendarna organizacja od ponad 130 lat jest strażnikiem szwedzkiej dziczy. Bycie jej częścią to nie tylko formalność, to wyraz szacunku do Północy i realne wsparcie dla ochrony arktycznej przyrody.
Dlaczego to dla Ciebie ważne?
Nie musisz zaprzątać sobie głowy formalnościami ani dodatkowymi opłatami – Twoje członkostwo jest już opłacone i wliczone w koszty wyprawy.
Dzięki legitymacji STF stajesz się „gospodarzem” na szlaku. Masz prawo do korzystania z zaplecza wszystkich schronisk, kuchni turystycznych i legendarnych saun, które mijamy po drodze.
Twoja karta członkowska uprawnia do zniżek w szlakowych sklepikach i stacjach turystycznych – przyda się, jeśli będziesz chciał kupić lokalne przysmaki czy pamiątki w Kirunie lub Abisko.
Dołączasz do społeczności, która dba o to, by arktyczne szlaki pozostały dzikie, czyste i dostępne dla przyszłych pokoleń. Ty idziesz szlakiem, a Twoja „składka” (którą ogarniamy za Ciebie) buduje mosty i kładki nad lapońskimi bagnami.
Lądujemy w Kirunie. To miasto górnicze, które właśnie przechodzi bezprecedensową operację przenoszenia całego centrum o kilka kilometrów dalej. Krótki transfer do Abisko. Kwaterujemy się w STF Abisko Turiststation. Wieczorem robimy odprawę, sprawdzamy sprzęt i idziemy nad kanion rzeki Abiskojåkka, by poczuć pierwszy powiew arktycznego powietrza.
Pierwszy dzień marszu to łagodne wejście w głąb Parku Narodowego Abisko. Idziemy wzdłuż rzeki, przez rzadkie lasy brzozowe. Szlak jest płaski, idealny na rozgrzewkę. Nocleg w chatach nad jeziorem Abiskojaure. Tu po raz pierwszy poczujemy rytm życia w schronisku: noszenie wody, ogień w piecu i całkowity brak pośpiechu.

Dziś poczujemy, że wchodzimy w góry. Czeka nas podejście na płaskowyż – tu kończy się las, a zaczyna tundra. Szlak prowadzi wzdłuż systemu jezior Alesjaure. Jeśli dopisze pogoda, zobaczymy odbijające się w wodzie ośnieżone szczyty masywu Garddenvárri. Schronisko w Alesjaure to jedno z najwyżej położonych i najpiękniej zlokalizowanych miejsc na trasie. Wieczorem pierwsza sauna.

To najdłuższy etap wyprawy. Przekraczamy przełęcz Tjäktja. Podejście jest mozolne, ale widok z góry na dolinę Tjäktjavagge rekompensuje każdy wysiłek. To najbardziej „arktyczny” krajobraz na całej trasie – kamienie, mchy, porosty i lód. Schodzimy do schroniska Sälka, które leży w samym sercu Gór Skandynawskich.

Idziemy szerokim dnem doliny, mając po lewej stronie potężny masyw Kebnekaise. To teren, gdzie najłatwiej spotkać duże stada reniferów. Dochodzimy do schroniska Singi, które jest małe, surowe i wyjątkowo klimatyczne. Brak prądu i cywilizacji pozwala w pełni „odpiąć się” od codzienności.

Opuszczamy główny ciąg Kungsleden i skręcamy w stronę Kebnekaise Fjällstation. To duża stacja górska z pełną infrastrukturą, która będzie naszą bazą na dwie kolejne noce. Krajobraz robi się coraz bardziej alpejski – ściany gór są blisko, a w powietrzu czuć bliskość lodowców. Szykujemy siły na jutro.

Dzień prawdy. Ruszamy na lekko. Wybieramy Västra Leden (Drogę Zachodnią). To trasa wymagająca kondycyjnie, ale technicznie dostępna dla każdego, kto chodzi po Tatrach. Musimy najpierw zdobyć wierzchołek Vierramvare, zejść do doliny Kaffedalen (gdzie często leży śnieg), by stamtąd ruszyć na finalne podejście na Sydtoppen (2097 m n.p.m.). Na szczycie stoi się na czapie lodowej, mając pod sobą całą Laponię. Powrót tą samą drogą. To długi dzień (ok. 10-12 godzin marszu), ale satysfakcja jest nie do opisania.

Ostatni etap marszu. Schodzimy w stronę osady Nikkaluokta. Szlak prowadzi przez tereny zamieszkane przez Samów. Po drodze mijamy jezioro Laddjujávri. W Nikkaluokta jemy zasłużony obiad i pakujemy się do busa, który zabierze nas do Kiruny. Alternatywnie nocleg w Nikkaluokta ( takim przypadku przejazd do Kiruny nastąpi kolejnego dnia).

Transfer na lotnisko w Kirunie i lot do Warszawy. To koniec przygody, ale gwarantujemy że zapach arktycznego powietrza zostanie z Tobą na długo.
Nie musisz być ultramaratończykiem, żeby przejść Kungsleden, ale musisz lubić zmęczenie. To nie jest spacer po dolinach – to blisko 100 kilometrów w nogach przez teren, który nie zawsze jest łaskawy. Idziemy na lekko (bez namiotów), co drastycznie zmienia komfort marszu, ale Arktyka i tak wystawi Twoją wytrzymałość na próbę.
Czego spodziewać się na trasie od Abisko do Nikkaluokta?
Atak szczytowy na Kebnekaise to zupełnie inna kategoria wysiłku niż reszta szlaku.
Jak się przygotować? Jeśli na 2-3 miesiące przed wyjazdem zaczniesz regularnie chodzić na dłuższe spacery, zamienisz windę na schody i dorzucisz do tego trochę treningu ogólnorozwojowego – dasz radę. Najważniejsze to rozchodzić buty przed wyprawą.
Żeby pojechać na tę wyprawę, musisz mieć zadowalającą kondycję fizyczną i chęć na wędrowanie. Szlaki nie są wymagające, ale dzienne dystanse są dość długie, tj. średnio 19 km biorąc pod uwagę, że podróżujemy z plecakami o wadze około 10-12 kg. Liczymy zatem na wytrwałych uczestników, którzy cierpliwie dążą do celu. Jeśli więc lubisz wędrówki i nie straszne są Ci zmienne warunki pogodowe, ta wyprawa jest dla Ciebie.
Do Szwecji (Kiruna) polecimy z Warszawy (z 1 przesiadką). Bilety kupujemy w momencie potwierdzenia wyjazdu. Zakup biletów po stronie Klubu (przeczytaj nasze zasady zakupu biletów lotniczych). Oczywiście jeśli ktoś chce może (po wcześniejszym uzgodnieniu z nami) kupić bilety we własnym zakresie (bo, np. ma kartę zniżkową lub chce dolecieć z innego miasta).
KlimatTemperatura oscyluje od 0 do +15°C (w nocy możliwe przymrozki), należy być zatem przygotowanym na nagłe zmiany pogody.
Zapewniamy dwa śniadania (drugiego i ostatniego dnia), pozostałe wyżywienie nie jest wliczone w cenę wyprawy i należy o nie zadbać we własnym zakresie (np. zabierając żywność liofilizowaną). Posiłki będziemy przygotowywać w ogólnodostępnej kuchni w schroniskach, gdzie będzie dostęp do naczyń i garnków, natomiast sugerujemy zabrać swój kubek i sztućce.
NoclegiPierwszą i ostatnią noc spędzimy w hostelu (pokoje 4-osobowe, wspólne łazienki). Podczas trekkingu śpimy w schroniskach STF (Svenska Turistföreningen). Pokoje wieloosobowe, proste toalety (wychodki) na zewnątrz. W chatkach jest dostęp do kuchni, suszarni, a nierzadko sauny.
Minimalna liczba uczestników, by potwierdzić grupę i termin to 7 osób
Termin, do którego potwierdzimy wyprawę w wybranym terminie: 20 dni przed datą rozpoczęcia wyprawy
W cenę wyprawy wliczone jest ubezpieczenie podróżne TU Europa Travel World, wariant Standard Plus. Obejmuje ono koszty leczenia (KL), NNW, OC i bagaż.
W procesie dokonywania rezerwacji można rozszerzyć polisę do wariantu VIP lub THE BEST (za dopłatą).
Więcej informacji o parametrach ubezpieczenia znaleźć można w Ogólnych warunkach ubezpieczenia TU EUROPA.
Gdyby ktoś chciał wykupić dodatkowe ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z wyjazdu to można to zrobić zaznaczając taką prośbę w formularzu podczas zapisu na wyjazd.
Przeczytaj dlaczego warto wykupić ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z wyjazdu.
lub
Masz grupę znajomych i chcecie jechać na wyprawę w innym terminie? Nie ma problemu – zorganizujemy ją dla Was!
Kliknij przycisk REZERWUJ!, aby sprawdzić dostępne terminy wypraw i dołączyć do grupy!
Góry, Wędrówki, Z plecakiem, Dzika natura


