Już sama nie pamiętam, kto zaszczepił we mnie bakcyla podróżowania; czy to starszy brat, który zabrał 4-letnią siostrę w pierwszą podróż pociągiem nad Morze, czy tata zabierając mnie błękitnym trabantem kombi w Bieszczady…
Pamiętam, że od samego początku siedziałam z nosem wciśniętym w okno i podziwiałam z zachwytem i wzruszeniem piękno otaczającego mnie Świata. I to na szczęście pozostało we mnie do dziś, a ja staram się zarazić tym Uczestników wypraw.
Uwielbiam miejsca, gdzie przyroda gra pierwsze skrzypce, ale miejską dżunglą drapaczy chmur również nie pogardzę.
Zawsze wiem, o której godzinie wstaje i zachodzi słońce w danym miejscu, gdyż łapanie wschodów i zachodów zawsze i wszędzie, gdzie jest to tylko możliwe, to jedno z moich MUST!
Właśnie stuknęła mi 40-tka! Tyle krajów do tej pory odwiedziłam. Szczególnie bliska memu sercu jest Azja, w której szerokich uśmiechach mieszkańców najlepiej się odnajduję.
A kiedy nie podróżuję to delektuję się pięknem swej ojczyzny, nadrabiam kilogramy pierogów, które potem spalam na pilatesie, rolkach, czy też tańcząc w rytmie house.